"Blackmoon" podszedł do lądowania. Inkwizytor posadził statek u wejścia do pradawnej doliny, miejsca wiecznego spoczynku Lordów Sith. Nałożył hełm i zarzucił kaptur czerwonego płaszcza. Trap opadł z sykiem. Gandalf zszedł na powierzchnię i szybkim krokiem ruszył między skały prowadzące ku dolinie. Poruszał się pewnie, znając tutaj każdy kamień. Mijał przewrócone posągi, pęknięte kolumny i zawalone wejścia świątyń. Wałęsająca się po dolinie Tuk'ata schyliła łeb i wycofała się tyłem, nie spuszczając gorejących oczu z przybysza., Przesiąknięte Ciemną Stroną stworzenie nie odważyło się rzucić wyzwania, wyczuwszy siłę bijącą od intruza.
Sith nie zwrócił na nią uwagi, zajęty kłębiącymi się w jego głowie myślami. Wreszcie zatrzymał się przed jednym z grobowców. Uniósł dłoń i gruz zawalający wejście uniósł się w powietrze. Kamienna płyta zazgrzytała o skałę i odsunęła powoli, wypuszczając powiew zatęchłego powietrza ze środka.
- Shi toh! - Sith wypowiedział słowa starego zaklęcia i ukryta w otworze wejściowym sieć Mocy zamigotała i zgasła.
Sith bez chwili wahania wkroczył w ciemność. Szedł pewnie labiryntem wykutych w skale korytarzy, z łatwością omijając pułapki zastawione na poszukiwaczy zakazanej wiedzy, rabusi grobów, którzy czasem trafiali na Korriban w nadziei odnalezienia cennych artefaktów i sprzedania ich potem na czarnym rynku.
Minął salę grobową i sarkofag z wyrytym jego imieniem. Szedł dalej wykutym w ścianie korytarzem. Przeszedł wąskim mostem wykutym nad bezdenną przepaścią, by wreszcie dotrzeć na miejsce.
Owalna sala wykuta w kamieniu krwią i potem tysięcy niewolników od wieków tkwiła ukryta pod skałami Korribanu.
- Astoh! - zaklęcie uaktywniło osadzone w sklepieniu kryształy Mocy, które wypełniły pomieszczenie upiornym, zielonkawym blaskiem.
Lord Gandalf przeszedł wzdłuż ścian, z uwagą studiując wyryte w skale runy. Z satysfakcją stwierdził, że czas nie zniszczył dawno powstałego dzieła. Oderwał wzrok od inskrypcji i wspiął się po stopniach na podwyższenie na środku komnaty.
Wahał się przez chwilę, nim wreszcie zasiadł na kamiennym tronie. Zamknął oczy i ostrożnie sięgnął po Moc. Umieszczone po bokach czarne kolumny rozbłysły. Uwięzione w nich dusze Jedi oraz Mrocznych Jedi obudzone z uśpienia zawyły i komnatę wypełniły tysiące głosów, przeklinających Lorda Sith, po chwili zmieniających przekleństwa w błaganie, by wreszcie je uwolnić.
Sith odmówił. Głosy zamilkły i czysta nienawiść uwięzionych dusz wypełniła komnatę, kumulując się, tworząc w Mocy rezonans. Jednocześnie zaatakowały umysł Lorda Sith, chcąc rozedrzeć go na strzępy w odwecie za wieki cierpienia w zawieszeniu między życiem a śmiercią, parodię egzystencji. Atak trwał długo, wreszcie duchy opadły z sił, zrezygnowane. Ich skumulowana nienawiść wprawiła całą komnatę w drżenie. Lord Inkwizytor zacisnął dłonie na kamiennych poręczach tronu i sięgnął myślami w przyszłość. Minęły długie godziny, nim nienawiść duchów wyczerpała się i uwięzieni na powrót zatracili się w uśpieniu. Gandalf otworzył oczy. Na twarzy skrytej pod maską hełmu zagościł wyraz smutku. Wydarł Mocy jej tajemnicę.
Khar Shian. Jeden z najbardziej niegościnnych światów, na jakim Sithowie kiedykolwiek przebywali. Dawna lokacja tajnej fortecy wielkiego Mrocznego Lorda Nagi Sadowa, obecnie siedziba Szkoły LoreKeeperów, Strażników Wiedzy starożytnych Sithów. Zazwyczaj ich aktywność ogranicza się do Cytadeli, ostatnimi czasy jednak Sithowie przebywają w miejscu już dawno naznaczonym ich obecnością. Forteca Nagi Sadowa od wielu lat odkrywała przed nimi swe tajemnice, jednak przed jedną z największych właśnie stanęli. Po odzyskaniu starożytnych zwojów z rąk samozwańczych Jedi ustalono miejsce, w którym mogła znajdować się Komnata Widzenia Lorda Sadowa, a w niej artefakt umożliwiający spojrzenie w wiele miejsc i czasów. Oczywiście, nie wystarczyło na miejsce badań wysłać po prostu droidy, każdy kamień i każda grudka tak nieurodzajnej gleby musiała zostać usunięta za pomocą Mocy, żeby niczego nie przeoczyć. Nic zatem dziwnego, że w Cytadeli nie było nikogo oprócz medytującej właśnie Lady Jenth. Wszyscy zamieszkujący ją Sithowie byli na wykopaliskach, walcząc o odzyskanie tego, co zgodnie ze starożytnym prawem należało się właśnie im. Co więcej, ogrom pracy okazał się tak wielki, że LoreKeeperzy musieli zwrócić się o pomoc do Szkoły Wstąpienia. Stanowiący jej trzon Nowicjusze i Akolici Sith mogli wiele zyskać, wypełniając takie zadanie.
Dowiedziawszy się o odkryciu Komnaty Widzenia, na Khar Shian przybył Lord Inkwizytor. Już wcześniej wybrał jednego ze swych uczniów, Gorthuara, do pomocy w rozwinięciu swej ostatniej wizji. Z pomocą artefaktów Nagi Sadowa mogli osiągnąć rezultaty, o jakich wcześniej nie śmieli marzyć. Pospiesznie zebrana grupa Sithów wkroczyła do wypełnionej kryształami sali. Na przedzie szły dwie wyniosłe LoreKeeperki - Lady Cathia i Mistrzyni Khali, za nimi podążali dwaj Inkwizytorzy, zaś na końcu grupa adeptów Szkoły Wstąpienia, kierowana przez Akolitę Ralzę Arginaca, mającego do pomocy obiecującego nowicjusza - Kelvana.
Sala była niewielka, a przynajmniej jej niewielka część została odkryta oczom zgromadzonych tutaj użytkowników Mocy. Kiedyś musiała być naprawdę olbrzymia, o czym świadczyły wysokie, teraz niemal całkowicie zrujnowane elementy ścian. Tylko jedna zachowała się prawie w całości i to właśnie ona naprowadziła archeologów na położenie poszukiwanego miejsca. Szli po gruzach, niewielkich fragmentach dawnego sufitu, który zapadł się, kiedy roztrzaskał się wielki kryształ. Ten zgodnie z dawnymi przekazami powinien wisieć nad... No właśnie. Strażnicy Wiedzy uśmiechnęli się nieznacznie, gdy usłyszeli jak Inkwizytorzy nabierają powietrza na widok tego, co znajdowało się na środku komnaty.
Kiedyś ów zbiornik ciekłego kryształu musiał stać na olbrzymim podwyższeniu, teraz jednak było ono nadal pokryte gruzem, odłamkami skały i Sithowie musieli zrobić tylko kilka kroków, aby znaleźć się przy powierzchni dziwnej cieczy, która tylko przez kilka sekund odbijała ich twarze. Po chwili zafalowała i oczom zebranych ukazały się niejasne kształty, obrazy...
Nie musieli nic mówić, łączyła ich Moc. Czuli potęgę, jaka się przed nimi rozwierała, niemal instynktownie sięgnęli w głąb. Lord Gandalf kierował zmysły zebranych Sithów w wybrany punkt przyszłości, punkt, w którym już raz był. Umysły młodych Sithów ze Szkoły Wstąpienia wyłapywały wszelkie informacje o interesującym Lorda Inkwizytora temacie, kierując je ku pozostałym jako mgliste wrażenia. Gorthuar, Mroczny Adept Inkwizycji, starał się wyostrzać ten strumień świadomości, uściślać, szeregować, porządkować, uzupełniać doświadczaną wizję. Wreszcie, ukoronowaniem pracy zajmowały się obie LoreKeeperki, nadając wizji konkretną formę obrazów i dźwięków.
Oto, co zobaczyli...
|