Eleena Daru była Twi’lekanką o rzadko spotykanym, lawendowym kolorze skóry. Będąc niewolnicą na Geonosis, została przejęta, a jak się później okazało, wyzwolona przez Dartha Malgusa. Para szybko została kochankami, po czym ich związek przeistoczył się w konkubinat, pomimo iż sithyjskie Imperium uważało rasy inne niż ludzka za pomniejsze i pozbawione praw.
Daru kochała Malgusa i jako jedyna istota uśmiechała się na jego widok. Opiekowała się nim, gdy wrócił ciężko ranny po bitwie o Alderaan. Brała również udział w ataku na Coruscant i zniszczeniu Świątyni Jedi. Walczyła u boku ukochanego i została ranna w trakcie walk. Sith chciał ją odesłać na okręt medyczny, ale w wyniku rozkazu Adraasa trafiła do szpitala na planecie. Tam odnalazł ją Malgus i zabrał na swój okręt, gdzie doglądał jej ran. Później wysłał ją ponownie na Coruscant z zadaniem odnalezienia pewnych przedmiotów. W trakcie wykonywania tego rozkazu została zaatakowana i ogłuszona przez Jedi Aryn Leneer. Uratował ją Malgus, staczając pojedynek z napastniczką.
Malgus, pomimo iż kochał Eleenę, zdawał sobie sprawę, że jest ona jego największą słabością, która prędzej czy później może zostać wykorzystana przez jego wrogów. Poza tym, gorąco wierzył w misję, jaką miał do wykonania. Dlatego też, trzymając ranną Daru w ramionach i po raz pierwszy wyznając jej miłość, przebił jej serce mieczem świetlnym. Ból po koniecznej stracie jeszcze długo wykorzystywał do potęgowania swojej siły w czasie walk z wrogami Imperium.
Eleena darzyła swojego ukochanego gorącym i bezgranicznym uczuciem. Pomimo tego zdawała sobie sprawę, iż nie ma szans, by prowadzić normalne życie, gdyż Veradun, jak go nazywała będąc tylko we dwoje, na pierwszym miejscu stawiał służbę Imperium. Daru nigdy nie oszukiwała się, że Malgus jest człowiekiem dobrym i czułym. Była w pełni świadoma jego mrocznej strony i tego, co robił oraz kim był. Mimo, iż nie rozumiała do końca jego filozofii, kochała go bezwarunkowo, pomimo bólu, jaki czasem jej sprawiał. Wydaje się jednak, że nawet ona nie spodziewała się, iż zginie z jego ręki.