nekroNekromancja to szeroko wykorzystywana dziedzina magii Sithów. Stosowana od założenia starożytnego Imperium Sithów, aż po dzień dzisiejszy, sztuka ta polega na manipulowaniu energią życiową tak własną, jak innych istot, a także wpływaniu na wędrówkę dusz.

Nekromanci potrafią wysysać energię życiową swych ofiar, lecząc własne rany ich kosztem, a nawet przedłużając swe życie. Tworzą też absolutnie posłuszne nieumarłe sługi, w zasadzie marionetki, nadając martwym ciałom namiastkę życia. Wreszcie – potrafią chwytać dusze innych a także zmusić duszę zmarłego do ponownego zamieszkania w ciele – czy to żywym, czy martwym.

HISTORIA

Chronologicznie pierwszym znanym nekromantą jest Dathka Graush, jeden z członków kasty magów-kapłanów ludu Sithów. Rządził on swymi pobratymcami jeszcze przed przybyciem wygnanych z Republiki Jedi na Korriban. Jego eksperymenty z Ciemną Stroną pozwoliły mu zastąpić własne serce specjalnym kryształem i mimo tego pozostać przy życiu. Nie wiadomo jaki cel przyświecał wtedy Graushowi, choć miał ponoć uzyskać w ten sposób nieśmiertelność. Bardziej prawdopodobne, że tysiące uwięzionych dzięki nekromancji w krysztale dusz po prostu zwiększały jego umiejętności władania Mocą. W końcu ostrze skrytobójcy udowodniło, że żadnej nieśmiertelności nie dawał.

Najprawdopodobniej to właśnie Dathka Graush opracował sposoby tworzenia nieumarłych strażników, jakże chętnie wykorzystywanych w późniejszych czasach do pilnowania grobowców na Korribanie. Zapiski z jego własnej krypty świadczą o tym, że stworzył armię takich istot, dzięki której wygrał jedną z wielu wojen o władzę wśród ludu Sithów.

Mniej więcej w tym samym czasie rozpoczęła się Druga Wielka Schizma Mocy i Mroczni Jedi, którzy później staną się Lordami Sithów, zaczęli badać nie znane dotąd obszary Mocy. Prawie natychmiast odkryli zdecydowanie należącą do dziedziny nekromancji umiejętność wysysania energii życiowej ofiar. Opanowali ją tak dobrze, że byli w stanie nawet obdarzyć nią stworzone przez siebie Lewiatany – potężne bestie ukształtowane przy pomocy Ciemnej Strony Mocy.

Po przybyciu na Korriban jeden z przywódców Mrocznych Jedi, Lord Gandalf D’evar, uwięził wiele dusz w krysztale podobnym do tego, którym posługiwał się Dathka Graush. Chwytanie w ten sposób dusz dowodzi głębokiej znajomości nekromancji. Do dziś takie kryształy można znaleźć w wielu grobowcach Lordów Sithów.

Kolejnym, niezwykle potężnym, nekromantą był Lord Simus, któremu możemy się przyjrzeć dzięki holokronowi Lorda Nagi Sadowa. Mając do dyspozycji już nie tylko magię Sithów, ale równierz umiejętności Mrocznego Jedi, Simus był w stanie pójść o krok dalej niż Dathka Graush. Innymi słowy odniósł sukces tam, gdzie Graush poniósł porażkę. Gdy Lord Marka Ragnos wygrał z nim pojedynek o tytuł Mrocznego Lorda i uciął mu głowę, Simus nie umarł. A w każdym razie nie przestał egzystować. Umieściwszy swą głowę w specjalnym pojemniku, nadal mógł widzieć, słyszeć i mówić, choć nie miał ani płuc potrzebnych do tego ostatniego, ani funkcjonującego krwioobiegu, niezbędnego do funkcjonowania żywego organizmu.

Prawie tysiąc lat później duch jednego magów ze starożytnego Imperium Sithów okazał się niezwykle biegły w sztuce nekromancji. Długo czekał, aż odpowiednia istota znajdzie księgę, do której przywiązał swe istnienie przed śmiercią. Shas Dovos, jeden z mieszkańców Onderonu, okazał się jednak idealny. Duch stopniowo zastępował jego osobowość, cały czas robiąc jego rękami potężną zbroję Sithów dla siebie. Wreszcie świadomość Shasa Dovosa przestała istnieć gdy założył zbroję. Dysponujący nowym cialem duch nazwał sam siebie Warb Null.

W tym samym czasie duch Freedon Nadda chciał, by Exar Kun pomógł mu znaleźć nowe ciało, wykorzystując wiedzę pozostawioną na Yavin IV przez Nagę Sadowa. Zatem starożytny Mroczny Lord musiał przywieźć tam ze sobą wiedzę podobną do tej, w wyniku której powstał Warb Null. Chyba nic w tym dziwnego, skoro jego nauczycielem był wielki mag Sithów parający się nekromancją – Lord Simus.

Wcześniej, odnalazłszy dzięki wskazówkom Freedon Nadda Korriban, Exar Kun natrafił w grobowcu Marki Ragnosa na kryształ identyczny do tego, który prawie 3000 lat wcześniej stworzył Gandalf D’evar. Najwyraźniej zainspirowało to Mrocznego Lorda Sithów, gdyż po zniewoleniu Massassich na Yavinie IV stworzył podobny artefakt. W Złotym Globie – nazwanym tak z powodu jego wyglądu – Kun uwięził dzięki nekromancji dusze wielu dzieci Massassich, z których potem czerpał energię. Wreszcie – gdy został zaatakowany przez przeważające siły Jedi, Lord Sithów zaczął czerpać energię ze wszystkich swoich Massassich, uzyskując w ten sposób potęgę niezbędną do przeciwstawienia się swym wrogom.

Pół wieku później biegłymi nekromantami okazali się spadkobiercy Dartha Revana. Choć niewiele wiadomo o tym okresie czasu, gdyż obrósł on wieloma legendami, kilka faktów udało się ustalić dzięki holokronowi Lorda Nihilusa. Jego ciało zostało zniszczone w czasie bitwy o Malachor V, lecz udało mu się zachować swoją świadomość. Jest to, oczywiście, zjawisko powszechne wśród Lordów Sithów, lecz Darth Nihilus zachował swoją esencję wewnątrz swej zbroi. W ten sposób pozostał wśród istot żywych, lecz sam nie był ani żywy, ani martwy. Jednakże zniszczenie jego ciała było niczym w porównaniu z ranami, jakie otrzymała jego dusza. By móc utrzymać swą egzystencję, Lord Nihilus musiał wysysać energię życiową innych istot. Tę powszechną wśród Sithów technikę nekromantyczną rozwinął do tego stopnia, że sam jego głos pozbawił życia planetę całą Katarr.

Darth Sion, który należał do Triumwiratu Sithów kierowanego przez Dartha Nihilusa, to drugi potężny nekromanta z tego czasu. Mimo, że jego ciało powinno rozpaść się na setki fragmentów, on utrzymywał je w całości samą siłą woli. Gdyby nie jego umiejętności władania Ciemną Stroną Mocy, byłby martwy. On jednakże wciąż istniał w sposób podobny do Lorda Simusa. Zapewne stosował dokłądnie tę samą metodę, co starożytny mag. Było mu o tyle łatwiej, że nie musiał się przy tym zmagać z tak potężnymi Lordami Sithów jak Marka Ragnos i Naga Sadow.

Jeżeli wierzyć legendzie, pierwszym nekromantą działającym w czasach nowożytnych, około 250 lat po Czwartej Wielkiej Schiźmie Mocy, był Xendor. Jego duch miał wrócić do świata żywych, zapoznać się z filozofią Sithów, a następnie zostać Mrocznym Lordem Sithów. Jeżeli wierzyć legendzie.

Następni nekromanci pojawili się wśród Sithów 750 lat później. Lord Sithów LaTor, znawca starożytnych rytuałów, pomógł Lordowi Kaanowi stworzyć Bombę Myślową. Pozbawiała swe ofiary energii życiowej w niesamowitym tempie, powodując gnicie i rozpadanie się ich ciał. W dodatku po zdetonowaniu Bomba Myślowa uwięziła we wnętrzu metalicznej sfery dusze zabitych istot. Podobieństwo do działania stosowanych w starożytnym Imperium Sithów kryształów więżących dusze, a także do Złotego Globu Exara Kuna, jest uderzające. Ponoć tej techniki używali już starożytni Sithowie, co wydawałoby się potwierdzać jej podobieństwo do wcześniej wspomnianych kryształów, jednakże jedyne potwierdzone użycie miało miejsce podczas Siódmej Bitwy o Ruusan.

Darth Andeddu, prawdopodobnie jeden ze spadkobierców tradycji ustanowionej przez Dartha Bane’a, był jednym z najpotężniejszych nekromantów Sithów. Podobnie jak wcześniej Lordowie Simus i Sion, Lord Andeddu był w stanie utrzymać funkcjonowanie swego ciała po śmierci. Dzięki odpowiednim rytuałom zmusił on swego ducha do wstąpienia w swe martwe ciało i powstał jako potężna nieumarła istota.

Lord Sithów, który wyłamał się z Reguły Dwóch i założył zrzeszający Proroków Ciemnej Strony kult Ciemnej Mocy, Darth Millennial, również musiał znać tajniki nekromancji. Główna siedziba kultu – świątynia na planecie Dromund Kaas – strzeżona była przez nieumarłych strażników stworzonych z ciał starożytnych wojowników Sithów. Dzięki temu byli oni potężniejsi od podobnych istot – pozostałości niewolników i rabusiów grobów – pilnujących grobowców na Korribanie. Posługiwali się nawet Błyskawicami Mocy. Świątyni pilnowały też ożywione posągi atakujące intruzów mieczami świetlnymi – kolejny przykład umiejętności jeśli nie samych Proroków Ciemnej Strony, to przynajmniej ich założyciela.

Umiejętności manipulowania energią życiową, jakie posiadał Darth Plagueis, bez wątpienia wywodziły się od technik dawnych nekromantów. Przedłużanie życia własnego kosztem innych było znane już w starożytnym Imperium Sithów, lecz Lord Plagueis poszedł o krok dalej – zaczął przedłużać życie innych. Można się jedynie domyślać, że działo się to kosztem cudzego życia. Sposób, w jaki tworzył życie, był zapewne szczytowym osiągnięciem z dziedziny manipulowania energią życiową.

W holokronie Lorda Vadera, wśród wspomnień z czasu zanim został Lordem Sithów, znajdujemy wydarzenia, które miały miejsce na jednym z księżyców Naboo. Asajj Ventress, jedna z Mrocznych Akolitów Dartha Tyranusa, najwyraźniej stworzyła na poczekaniu nieumarłe sługi, których następnie użyła przeciw Obi-Wanowi Kenobiemu. Jeżeli faktycznie był to przykład użycia nekromancji, to zapewne poznała tę sztukę od Lorda Tyranusa.

Możliwe, że prawie 19 lat po proklamowaniu Imperium ponownie dali znać o swych umiejętnościach Prorocy Ciemnej Strony. Tym razem, podobnie jak miało to miejsce w przypadku Warb Nulla, efektem mogła być reinkarnacja ducha Sitha w śmiertelnym ciele. Nie wiadomo jednak, czy Magowie Imperatora rzeczywiście przywołali duszę Dartha Maula, którą następnie połączyli z żywym ciałem, czy raczej stworzyli zwykłego klona, którego poddali nauczaniu błyskowemu, by zaszczepić mu wspomnienia Lorda Sithów.

Na pewno posłużył się nekromancją duch Gandalfa D’evara bezpośrednio po wydarzeniach związanych z rzekomym wskrzeszeniem Dartha Maula. Wykorzystując energię Ciemnej Strony powstałą podczas zniszczenia Alderaanu, starożytny Lord Sithów przejął ciało adepta, którym manipulował by się odrodzić.

Wielokrotnie z nekromancji korzystał Darth Sidious. Dzięki tej sztuce udawało mu się przenosić swoją świadomość do kolejnych sklonowanych ciał. Można się tu zastanowić, czy przypadkiem Magowie Ciemnej Strony nie działali z jego polecenia eksperymentując z przywróceniem do życia Dartha Maula. Studiując uzyskane przez nich efekty, Lord Sidious mógł odpowiednio przygotować się do swych własnych prób.

Po ostatecznej śmierci Dartha Sidiousa, gdy Luke Skywalker założył swoje Praxeum Jedi na Yavinie IV, zbudził się duch Exara Kuna. Na pewien czas udało mu się oddzielić duszę Skywalkera od jego ciała. Kto wie co byłby w stanie zrobić mistrzowi Jedi, gdyby nie był osłabiony czterema tysiącami lat letargu.

ISTOTA NEKROMANCJI

Jak wspomniano wcześniej, nekromancja obejmuje manipulowanie energią życiową i wykorzystywaniu dusz. Połączenie tych dwóch dziedzin pozwala natomiast tworzyć nieumarłe istoty. Zatem w skład tej sztuki wchodzą trzy dziedziny, każda z kilkoma stopniami wtajemniczenia. Można rozwijać każdą z nich, lub podążać tylko jedną, jednakże tworzenie nieumarłych wymaga znajomości obu pozostałych.

Najpowszechniej znaną techniką jest wysysanie energii życiowej z innych istot i wykorzystywanie jej w celu uleczenia siebie, lub usunięcia zmęczenia, potrzeby snu, a nawet przedłużenia życia. Początkujący nekromanci umieją w ten sposób czerpać z jednej ofiary, bardziej zaawansowani adepci nie mają takich ograniczeń. Pokrewną zdolnością jest tworzenie namiastki energii życiowej z esencji Ciemnej Strony. Teoretycznie możliwe jest też wykorzystanie wyssanej lub stworzonej energii na rzecz innych istot.

Szczególnie potężni Sithowie potrafią rozwinąć umiejętność wyssania życia do tego stopnia, że zamiast zdrowia mogą wzmacniać wyssaną energią swą Moc. Zależnie od ilości ofiar, następujące zwielokrotnienie potęgi nekromanty może być niewyobrażalne.

Z kolei podstawowy sposób tworzenia nieumarłych wymaga elementarnych umiejętności manipulowania energią życiową, albo jej symulowania przy użyciu Ciemnej Strony. Obdarzone taką energią, a także skoncentrowaną wolą nekromanty, nieomal namiastką jego duszy, zwłoki staną się niezachwianie lojalnym sługą. Przedłużeniem świadomości swego stwórcy.

Podobne manipulowanie własną duszą umożliwia odpowiednio potężnemu użytkownikowi Ciemnej Strony przykuć swą esencję do świata materialnego. Zamiast połączyć się w jedno z Mocą, będzie istniał jako widmo Mocy zdolne wciąż wpływać na otaczający je świat.

Następna umiejętność na tym polu jest niezwykle ciekawa. Chodzi o chwytanie dusz zmarłych istot w podobny sposób, do powiązania własnej ze światem materialnym. Pełne wykorzystanie tej techniki wymaga również wysokiego stopnia znajomości alchemii, lub współpracy odpowiednio uzdolnionego w tym zakresie maga. Uwięzione w odpowiednio przygotowanym krysztale, dusze nie mogą połączyć się w jedno z Mocą, a mogą być wykorzystane przez nekromantę do czerpania energii.

Posiadający odpowiednie umiejętności nekromanta może schwytane w ten sposób dusze istot czułych na Moc zmusić do zamieszkania w martwych ciałach, w które następnie tchnie namiastkę życia. Takie nieumarłe istoty są w pewien sposób niezależne od swego stwórcy, a także zauważalnie potężniejsze od zwykłych sług tego typu.

Jedną ze szczytowych technik manipulacji duszą jest przerwanie więzi między ciałem ofiary, a jej esencją. Ciało, mimo że zostaje w ten sposób pozbawione duszy, nadal jest żywe, choć znajduje się w stanie podobnym do śpiączki. Z kolei dusza staje się istotą podobną do widma Mocy, choć nie umie wpływać na otaczający ją świat żywych tak, jak prawdziwe widmo. Niestety efekt nie jest permanenty. Jego trwanie zależy od skupienia na tym woli nekromanty.

Kulminacją mocy nekromanty jest zastąpienie własną duszą czyjejś. W efekcie mag powraca do życia w cudzym ciele. Umiejętność ta ma kilka, na ogół prostszych, wariantów. Obejmują one zmuszenie własnej duszy do powrotu do martwego ciała, oraz zjednoczenie z umożliwiającym wpływanie na otaczający świat przedmiotem – na przykład zbroją. Zapewne prostsze jest też opętywanie własnego klona. Dusza wszak rozpozna takie ciało jako „znajome”.