gnieffff

Myślisz, że umiesz go wykorzystać? Uważasz, że opanowałeś już wszystkie tajniki wpływania na Moc za pomocą tego potężnego uczucia? Że w swoim szkoleniu osiągnąłeś już stopień, który pozwoli ci zrobić, co tylko zechcesz? Że drugi rodzaj korzystania z Mocy, ten niedostępny dla zwykłych Jedi, jest ci już dobrze znany?

Mylisz się. Cały czas jesteś słaby. W rzeczywistości nie umiesz nic.

Tak… Teraz chętnie poddałbyś się swojemu gniewowi, bo uważasz, że cię obraziłem. Masz Moc, potrafisz ją kontrolować. Tak? Więc zrób to – chociażby rzuć we mnie piorunem. Nie, to nie test, nie uważam cię za aż tak słabego, żebyś nie potrafił wywołać tej najpełniejszej manifestacji Ciemnej Strony. Jesteś wtajemniczony, umiesz stopniować swój gniew i skierować go w przeciwnika? Więc zrób to. Zrób, włóż w to uderzenie całą siłę tego uczucia, jaką jesteś w stanie zebrać. Tak, to wielka siła. Twój gniew jest potężny, bo poddałem w wątpliwość to, czego nikt poddawać nie zwykł. Więc wykorzystaj ten gniew. Uderz we mnie błyskawicą. A ja…

A ja roześmieję ci się w twarz.

Teraz powstrzymaj się na tyle, by usłyszeć, co mam ci do przekazania. Bo zamierzam ukazać ci, w jaki sposób można zdobyć potęgę nieskończenie większą od tej, którą posiadasz. Potęgę, która pozwoli ci śmiać się z tych, którzy nieporadnie będą próbowali cię naśladować. Tak jak ja śmiałem się z ciebie.

Oczywiście już wiesz, że sprowokowałem cię specjalnie. Bezpośrednia demonstracja to najlepszy sposób na zainteresowanie ucznia. Nie, niech to określenie cię nie uraża. Każdy jest uczniem, niezależnie od tego, ile już osiągnął. Ja też cały czas czegoś się uczę.

Teraz przyszła kolej, by rozpoczął się kolejny etap twojego wtajemniczenia.

Masz już za sobą etap podstaw, etap wyzbywania się emocji. Te umiejętności są niezbędne do wykonywania prostych sztuczek, do przyspieszania swojego czasu czy korzystania z TK. Są podstawą szkolenia w każdym z wielu nurtów posługujących się Mocą. Uczą się tego Jedi, Mroczni Jedi, Sithowie. Poznaje to Biały Nurt, Tiyia czy inne tradycje, których nazwy nie są w tej chwili dla nas istotne. Co, chciałbyś je poznać? W swoim czasie. Niektóre drogi cały czas pozostają dla ciebie zamknięte.

I znów uważasz, że celowo chcę cię sprowokować. Nie. Właśnie otwieram ci oczy na cos, o istnieniu czego nie zdawałeś sobie do tej pory sprawy. Zamierzam pokazać ci dalszą drogę ku Mocy.

Więc nauczyłeś się podstaw. Później zapragnąłeś czego więcej. Sam wiesz, dlaczego nie chciałeś podążać drogą Jasnych Jedi, więc oszczędzę ci dywagacji godnych sierżanta szkolącego rekrutów. Wybrałeś drogę Sithów, zacząłeś poznawać ją, szukając coraz większej potęgi pod kierunkiem Lordów Sith. Nauczyli cię wiele, poznałeś siłę Ciemnej Strony, osiągnąłeś wielką potęgę. Ale cały czas twój piorun nie uczyni mi żadnej krzywdy, i to nie dlatego, że nie potrafisz wywołać w sobie wystarczająco silnego gniewu. Twój gniew jest silny, ale nie opanowałeś trzeciego sposobu korzystania z niego. Lordowie nie powiedzieli ci wszystkiego.

Dlaczego? Bo nie byłeś jeszcze gotowy. Teraz jesteś. Dlaczego nie powiedzieli? Bo to moja rola.

Jest kilka stadiów gniewu. Ten, którego doświadczałeś na początku, był jego najmniej użyteczną formą. Zwykły gniew zaślepia. Owszem, czasem może się do czegoś przydać – podobnie, jak mając zawiązane oczy i waląc wokół kijem możesz przypadkiem trafić w droida ćwiczebnego. Jeśli trafisz, siła gniewu pozwoli ci go zniszczyć. Ale musisz trafić, a na ślepo jest to mało prawdopodobne.

Dlatego uczyłeś się kontrolować swój gniew. Uczyłeś się ukierunkowywać go tak, by osiągnąć pożądane efekty. Nauczyłeś się zmieniać w gniew swój strach, po czym rzucać nim w swojego przeciwnika czy przeszkodę. Nauczyłeś się wzbudzać gniew, stopniować go odpowiednio do aktualnej potrzeby. To dało ci potęgę. Ale to nie wszystko.

Podobny poziom osiągnęli też i zwykli Ciemni Jedi. Szczytem ich możliwości jest krzyk mocy, emisja gniewu wokół, skierowana przeciw wszystkiemu i wszystkim. Potężna emisja, o wielkiej sile niszczącej. Ale czy wierzysz, że byłaby w stanie zrobić jakąkolwiek krzywdę komuś, kto potrafi ją od siebie odsunąć?

Trzeci etap w istocie nie jest nauka jednej techniki, a raczej ukazaniem ci nowego sposobu podejścia do rzeczywistości Mocy i gniewu jako jej źródła. A więc poznaj go.

Do tej pory czułeś swój gniew, rzucałeś nim w nieprzyjaciela. Teraz naucz się go kontrolować. W pełni kontrolować.

Wysłuchaj mnie. To, co teraz usłyszysz, może być dla ciebie dziwne, sprzeczne z dotychczasową nauką Lordów. Bo powiem ci, że potrzebujesz nauczyć się czegoś, czego część znają już Mistrzowie Jasnej Strony.

Tak, wiem, że zgodnie z nauką podstawową Jaśni nie wysunęli się ponad pierwszy etap korzystania z Mocy. Ale to niezupełnie tak. Pewne prawdy nie są powszechnie znane, a sam zdajesz już sobie sprawę z tego, że nauczanie takie jest bardzo pomocne przy szkoleniu adeptów. Aby nauczyć ich podstawowych umiejętności, musimy wytworzyć w nich uczucia, które potem będą starali się wykorzystywać. Najlepszą ku temu drogą jest wpojenie słusznego uczucia wyższości nad innymi nurtami. Sam wiesz, że najłatwiej jest to zrobić wskazując im, że uczą się czegoś, o czym ich konkurenci nie mają najmniejszego pojęcia i czego się boją.

Nie mówię, że Jedi potrafią to, co Sithowie. Ich drogi są różne od naszych, ale pewne etapy są wspólne. Widzę, że zacząłeś rozumieć. Czujesz już, że ważna jest droga a nie etykietka, która wisi na drzwiach. To dobrze. Teraz wysłuchaj uważnie.

Naucz się kontrolować swój gniew OBOK niego.

Nie stopniować go. Nie wywoływać. Musisz go sobie uświadomić.

Uświadom sobie, że go czujesz. Stań obok tego uczucia, naucz się je analizować. WIEDZ, że jesteś gniewny. Poznaj przyczynę tego gniewu, poznaj jego powód i cel. Niech będzie on twoim środkiem, narzędziem. Nie ty masz być mieczem świetlnym, ty masz go używać. Uchwyć gniew jak narzędzie, którym zamierzasz coś wykonać. Nie identyfikuj się z nim, zachowaj odrębność. Byle Ciemny Jedi potrafi pluć swoim gniewem, zionąć nim jak ogniem, wypalać przeciwników. Ale używając gniewu w ten sposób, nieświadomie możesz zbliżyć się do nowej postaci tego, czego oduczyłeś się na samym początku – gniewu zaślepiającego.

Pogrążanie się w gniewie jako sztuka medytacji to częsta praktyka silnego Mrocznego Jedi. Ty poznaj coś nowego – oglądaj swój gniew od zewnątrz. Badaj go, znajduj sposoby najskuteczniejszego wykorzystania. Rozważ cele, środki, skutki i wszystkie możliwości. Przeanalizuj konstrukcję gniewu tak, jak analizujesz konstrukcję miecza świetlnego. Wiedz, jakie są wewnętrzne powiązania, jakie zależności. Ze spokojem analizuj gniew, ucz się, jak go wykorzystać.

Kiedy odczujesz gniew, lub kiedy zapragniesz wywołać go w sobie dla osiągnięcia jakiegoś celu — uświadom go sobie. Bądź świadomy, że używasz gniewu, że sięgasz po swoje narzędzie, które poznałeś jak nikt inny. Nie poddawaj się mu, nawet jeśli wydaje ci się to konieczne czy przydatne. Upewnij się, że trzymasz miecz świetlny za dobry koniec.

Kiedy będziesz znał swój gniew, będziesz potrafił określić sposoby i skutki jego wykorzystania. Będziesz umiał zdecydować, czy chcesz z niego skorzystać, czy jeszcze nie przyszedł na to czas. Będziesz umiał rozpoznać dalekosiężne skutki użycia tego, co do tej pory czułeś jako siłę pozwalającą ci wykonać wszystko. Teraz będziesz mógł wykonać wszystko. Jeśli zdecydujesz się to zrobić. Bo właśnie dzięki poznaniu gniewu będziesz potrafił wybrać odpowiedni moment do jego wykorzystania. Nauczysz się nie szafować nim rozrzutnie, ale właśnie wykorzystywać. Używać wtedy, kiedy jest na niego czas. Wtedy, kiedy będzie on najbardziej skuteczny. Śmiertelny dla wroga, przyjazny dla ciebie. Potężny.

Teraz idź. Idź, zastanów się, przemyśl. Kiedy uznasz, że jesteś w stanie stawić mi czoła, przyjdź.

Zastanawiasz się, ilu osobom złożyłem taką propozycję? I czy tamci przyszli do mnie ponownie? Odpowiem ci. Zresztą sam zaczynasz już wiedzieć. Pokazałem ci, co zmienić, ukazałem ci nowe horyzonty. Jeśli będziesz potrzebować, wrócisz tu, tak, jak oni. Ale nie wrócisz tu chwalić się swoją mocą, bawić się piorunami, wykazywać swoją wyższość i potęgę. To nie będzie konieczne. Za chwilę, jeśli nawet nie teraz, wyda ci się śmieszne to, czego doświadczyłeś na początku naszej rozmowy. Że chciałeś poddać się swojemu gniewowi, swojej urazie, podczas gdy do niczego by cię to nie doprowadziło. Teraz uświadamiasz sobie swoją osobę i swoje narzędzia. Poznaj więc siebie. Idź.

Gniew w walce

Już wielu dostrzegło, że Gniew jest doskonałą bronią. Od wieków wspomagał wojowników w boju. Wszyscy oni zaznali jego potęgi. Tak też i wielu spośród Ciemnych Jedi posiłkuje się Gniewem, kiedy przychodzi im do walki. Sam Imperator stwierdzał, że w swej medytacji Gniewu zabijał wrogów z wielkich odległości. Wzruszysz ramionami, stwierdziwszy, że i ty to potrafisz? Wolna wola, ale głowę dam, że istota walki z Gniewem u boku pozostaje dla ciebie tajemnicą. Jak zostało napisane, już początkujący adepci umieją wspierać się jego potęgą. Wobec tego, wielu później ignoruje tę potęgę, pozostawiając ją opętanym szaleńcom pokroju Imperatora czy niedoświadczonym uczniom. Tu właśnie tkwi błąd. Każdy potrafi spopielić nieprzyjaciela Mocą popartą Gniewem. To jednak, co proste i lekceważone przez potężnych, można doprowadzić do takiej perfekcji, że stanie się bronią godną Lorda, co też się w Bractwie stało.

Gniew, jak każde uczucie wsparte Ciemną Stroną, należy traktować jak oręż. Pomyśl o nim niczym o włóczni. Odrobina praktyki i możesz nią z powodzeniem zwyciężać nieprzyjaciół. Ale ta “odrobina” nie wystarczy, gdy przyjdzie stawić czoła komuś, kto dobrze operuje Mocą. Z drugiej strony, większe oddanie się Gniewowi może doprowadzić do szaleństwa. Przyjrzyj się więc tej włóczni, którą ofiarowała ci Moc. Gniew sięga daleko i z dużą siłą. Sprawnie operowany niszczy i jest powolny rozkazom. Jednak wystarczy jeden fałszywy krok na tej drodze i własna włócznia przebije twe ciało. Gniew pozornie łatwo ulega żądaniom i szybko przychodzi, kiedy jest potrzebny. Jego natura jest o tyle podstępna, że chętniej zjawia się przy boku mniej doświadczonych, bo ci słabiej go pętają. Tego byliśmy świadkami na pokładzie drugiej Gwiazdy Śmierci. Jest to więc sprzymierzeniec zdradliwy. I to podwójnie. Jeśli bowiem chcieć go do siebie mocno przywiązać, potrafi zamglić zmysły i spopielić użytkownika na równi z celem. Tak cieleśnie, jak i duchowo. Jeśli za to odsuwać go od siebie, może nie stawić się na żądanie. Cóż zatem z nim począć?

Uczyć się. Przystąpić do Szkoły Gniewu choćby. W początkowej fazie korzystanie z Gniewu i oferowanej przezeń pomocy przychodzi łatwo. Później, w miarę wzrostu doświadczenia, Sith z reguły odsuwa go nieco w cień, by nie zostać zdradziecko zniszczonym. Tu właśnie, jak napisałem, następuje błąd. Gniew trzeba po prostu, zwyczajnie – odrzucić. Tak, tak! To nie kpina! Podobnie jak włócznię, kiedy przestaje być potrzebna. Odsunąć go od siebie, choć co jakiś czas ćwiczyć i starannie pielęgnować. On musi mieć swoje stałe miejsce wśród uczuć Sitha. Jednak jaka broń sama dyktuje, kiedy ma zostać użyta? Żadna. I tak też należy postąpić. Nie dać się zdominować, choć wciąż o nim pamiętać. Sięgać tylko kiedy trzeba, nigdy dla samej zachcianki.

Używać go też należy niczym włóczni – z rozmysłem i obliczając korzyści. Ustalając taktykę i dobrze opracowując każdy krok. Niech Gniew będzie przedłużeniem twej woli. Niech sięga daleko i z wielką siłą, ale nigdy się weń nie angażuj zupełnie. Trzymaj go na uwięzi. Chwytaj mocno w dłoń i operuj z morderczą precyzją. Niech stoi obok ciebie jako sprzymierzeniec, ale nigdy doradca. Gniew musi znajdować swe źródło w twojej jaźni, ale nigdy nie powinien na nią wpływać. Szybko zniszczyłby cię lub uczynił bezwolnym sługą Ciemnej Strony. Łatwo jest ulec jego potędze, równie też łatwo dać się jej pokonać. Dlatego najlepsi jego użytkownicy są też i najoszczędniejszymi.

Są ku temu powody. Po pierwsze – szybko sprowadza całą potęgę Ciemnej Strony, co jest niebezpieczne i grozi upadkiem. Poza tym, jeśli już mu się oprzeć, lubi zawodzić. A wtedy upadek jest tym bardziej prawdopodobny. Po drugie – wielokrotnie nie jest zupełnie potrzebny. To, co może uczynić brutalna potęga Gniewu i jego siostry-towarzyszki, Nienawiści, można z powodzeniem zastąpić innym aspektem Mocy. Po cóż więc trawić potęgę, która może się okazać stokroć bardziej przydatną w innym boju? Po co ryzykować upadek w matnie Ciemnej Strony bez potrzeby? Tylko głupiec i ignorant pomija trzeźwą ocenę własnej potęgi. Gniew używany z przyjemnością potrafi szybko doprowadzić do zguby. Dlatego oszczędzaj go. Jest cenny i niebezpieczny. A kiedy już stajesz do walki z nim przy boku, kontroluj sytuację. Pamiętaj – nie zegnij karku przed Demonem Gniewu, bo inaczej możesz pozostać na zawsze jego sługą. A to nie przystoi Sith. Oddal więc Gniew, ale pielęgnuj go. A kiedy przyjdzie do walki – oceń czy rzeczywiście nie wystarczy tam jakaś pomniejsza umiejętność. Jeśli nie – biada twym wrogom, bo ty sam dobrałeś środki i sposób użycia Gniewu. Zapanowałeś. Teraz to Demon służy tobie. A jego potęga jest przerażająca…