mocslow

O ile pierwsza część pytania wydaje się być prosta, jego druga część może wywołać zdziwienie – jak to? To jest jakaś różnica?. Postaram się odpowiedzieć w miarę jasno i zwięźle, jednak zacznijmy od pierwszej części. Opierając się na wywodzie Lorda A’Pocalypse na temat teorii Mocy, co bardziej dociekliwi mogą dostrzec pewną zależność pomiędzy Mocą a jej użytkownikami. Nie mam tu na myśli jakiegoś szczególnego powiązania, jeśli tak można powiedzieć w odniesieniu do użytkowników Mocy. Idzie mi o zależności na poziomie podstawowym, coś pierwotnego, co można nazwać instynktem.

Każda żywa istota posiada jedną rzecz, która spaja ją z Mocą na tym pierwotnym, ulotnym poziomie zależności. To instynkt. Powstanie, trwanie, i śmierć, taka jest kolej rzeczy w Mocy, która tworzy , podtrzymuje i niszczy, aby mogła zatoczyć koło i rozpocząć cykl od nowa. Cały haczyk polega na tym, że czy tego pragniemy czy nie, zawsze pozostanie w nas ten Instynkt, który podpowie czasem – zniszcz. Zawsze, wręcz codziennie, poddawani jesteśmy dylematom w stylu: zrobić czy nie? Pomóc czy się nie wtrącać? Umysł podpowiada swoje, a instynkt swoje. Działania mogą być przeróżne, jednak zawsze zabłyśnie w umyśle ta iskra. W tym miejscu dochodzimy do sedna pytania co rożni Jedi od Dark Jedi, czy czerpią Moc z rożnych źródeł? Czy mają na nie wpływ?

Nie.

Moc, tak jak i człowiek, który powstał dzięki niej, posiada swe naturalne równoważniki, nazwijmy je dla ułatwienia stronami Mocy Jasną, i Ciemną. Jedi zostali nauczeni pewnego rodzaju skrajności, postrzegania Ciemnej Strony jako czegoś co jest niszczycielskie, czegoś złego, Jasna Strona natomiast jest ich domeną, bowiem ona to daje życie i tworzy.

Otóż to właśnie, tutaj popełnili pierwszy błądn Nie wiadomo w następstwie jakich wydarzeń, czy po upływie ilu tysięcy lat, zagubili podstawową prawdę o Mocy. A prawda jest taka, że to Moc tworzy słońce, które daje życie, ale za miliony lat to samo słońce eksploduje w supernową niszcząc cale życie jakie stworzyło, tylko po to, aby dać początek nowemu słońcu. Jedi zaczęli postrzegać moc stronniczo, zapomnieli że porządek, który tak przecież popierają doprowadziłby w końcu do totalnej zagłady, bo czy można sobie wyobrazić powstające przez eony nowe światy?! Wszechświat rozdymałby się, aż wreszcie nastąpiłoby nieuniknione BUM. Nastałby chaos i wszystko zaczęłoby się od początku.

I o tym właśnie następstwie Jedi zdali się zapomnieć, ignorując fakt, że prędzej czy później równowaga zostanie przywrócona poprzez totalne zniszczenie i rozwinięcie się chaosu do wielkości ładu jaki powstał, aby go zrównoważyć.

Jedi to tylko rozumne formy życia, nie mogli jednak zmienić prawdziwej natury Mocy, tak jak nie można zawrócić patykiem rzeki. Także ich pierwotne instynkty szukały oparcia i równowagi. Doprowadziło to do wypaczonego pojmowania prawdziwej natury Mocy. Zaczęli tworzyć własne wizje odpowiadające sytuacji w jakiej się znaleźli – świat idealny w którym Jasna Strona jest jedyną właściwą, świat w którym jednak istnieje śmierć?!

Jedi starają się pojąć dlaczego pomimo poddaństwa Jasnej Stronie nie są nieśmiertelni, dlaczego istnieje śmierć i zniszczenie. Wyjaśnienia są niejako dziwne i doprowadzają do jeszcze większej ignorancji: śmierć dla Jedi nie istnieje, jest tylko Moc, tak głosi ich Kodeks. Wiara, że Jedi staje się bardziej potężny po śmierci daje poczucie stabilizacji w świecie… Tylko dlaczego usilnie starają się nie widzieć faktu, że do tej potęgi droga prowadzi przez… zniszczenie, czyli Ciemną Stronę. Bezsilność w obliczu śmierci spowodowała powstanie dogmatów, bowiem odrzucając Ciemna Stronę nie mają podstaw do akceptacji i zrozumienia Mocy w jej czystej formie.

Zgoła inaczej przedstawia się sytuacja po stronie Dark Jedi. Upadłych, jak ich nazywają Jedi. Ci z kolei w pewnym momencie swej edukacji zdołali dostrzec błędy, jakie wypaczyły ich mistrzów. Jednak pozostawieni samymi sobie, bez przewodnika, nie byli w stanie dostrzec, a co najważniejsze – pojąć i zaakceptować natury Mocy. Upojeni swym odkryciem popadli w drugą skrajność, gdzie stali się ofiarami Ciemnej Strony, która niszczy to, co stworzyła Jasna. Oddawszy się całkowicie Ciemności, zatracili zdolności do postrzegania kolei rzeczy, odcięli się od życiodajnej energii, bez której, nie ma się co okłamywać, nie mogli istnieć wiecznie.

Ich instynkt, czyli to co ich najbardziej spajało z Mocą, zaczynał przeważać w ich działaniach. Opanowywał ich świadomość i zaczynał górować nad zdrowym rozsądkiem. Esencją Ciemnej Strony jest zniszczenie, tak jak Jasnej tworzenie. Tutaj nie mieli oparcia w czymś, co wyjaśniałoby im dlaczego ciągłe destruktywne działanie, dające namacalne i szybkie efekty, nie przynosi im oczekiwanych rezultatów. Od pewnego momentu ich kontakt z Mocą dającą życie staje się tak słaby, że ich naturalna energia zaczyna wygasać. Wtedy jedynie siła destrukcji, ten pierwotny instynkt, jest w stanie przez pewien czas dawać im energię, ale to odcina ich jeszcze bardziej… Pozostaje im jedynie bezsilne miotanie się po Ciemnej Stronie, która wchłania ich coraz bardziej, aby na koniec unicestwić, bowiem taka jest jej natura. Starając się w skrócie odpowiedzieć na pierwszą część pytania zaryzykuję stwierdzenie, że Jedi są dobrowolnymi niewolnikami swego ignoranckiego i stronniczego umysłu, natomiast Dark Jedi są uzależnieni od destruktywnej potęgi chaosu.

Jeśli dobrze odebrałeś, Czytelniku me myśli, nie będziesz miał teraz wątpliwości co do odpowiedzi na ostatnią część pytania: czym się różni Dark Jedi od Sitha. Sith to tylko nazwa, nabyta rzecz, rasa wymarła dawno temu, ale poprzez tysiąclecia nabrała treści i wymowy, była ściśle strzeżoną tajemnicą Jedi. Ale to nie nazwa, tylko ci, którzy za nią stali stanowili zagrożenie dla wielbicieli Jasnej Strony. Sith bowiem wywodzą się w linii prostej od pradawnych przodków, którzy znali ongiś prawdziwą naturę Mocy. Znali jej obydwie Strony i czerpali z nich swą potęgę. Pojmowali spontaniczność Mocy i jej możliwości w połączeniu z emocjami, które są właśnie czymś w rodzaju tego pierwotnego instynktu. Byli potężnymi Jedi zdającymi sobie sprawę z możliwości i niebezpieczeństw, jakie stwarza takie władanie Mocą, ale akceptowali to, bo wiedzieli że taka jest Moc – twórcza i zarazem destrukcyjna. Ta właśnie potęga przerażała wielu Mistrzów, wtedy już można było zauważyć tendencję do idealizacji, do odrzucania tego, co przerażające.Doprowadziło to do rozłamu, do wygnania wielu potężnych Jedi i określenia ich mianem “upadłych”. Poprzez lata próbowano ich zniszczyć, zapomnieć i zetrzeć z kart historii. Ukrywali się i doskonalili swe władanie Mocą. Tak powstali Sith – Władcy, Mroczni Lordowie,

Tutaj natrafiamy na różnicę pomiędzy Dark Jedi a Sith – Mroczni – to nie jest przypadkowe określenie, nie istnieje na pokaz czy dla ubarwienia. To sedno potęgi Sith. Poznawszy obydwie natury Mocy, niszczycielską i życiodajną, pojęli ją i zaakceptowali taką, jaka jest naprawdę. Pojęli również, że instynkty, te pierwotne odczucia, które dają taką potęgę, można również zrozumieć i opanować. Nauczyli się władać Jasną Stroną na równi z Ciemną. To dało im potęgę, a równocześnie nie doprowadziło do uzależnienia od zgubnego w skutkach chaosu i destrukcji. Pojęcie tak pierwotnego i destruktywnego, gdy pozostanie niekontrolowany, gniewu, zapanowanie nad nim, ukierunkowanie i świadome użycie, jest doskonałym przykładem na potęgę Sith we władaniu Mocą. Niestety nie każdy zdolny jest do osiągnięcia takiego poziomu władzy nad Mocą i swymi emocjami, po drodze jest Ciemna Strona, w której, jeśli zdominują go instynkty i emocje… Pozostanie na zawsze. Dark Jedi dla Sitha jest, ironizując, “upadłym” Sith. Odpowiadając więc na pytanie czym się różni Dark Jedi od Sitha można powiedzieć że Sith to Ktoś, kto akceptuje, rozumie i panuje nad Mocą taką, jaką jest naprawdę. Sith jest jednością z Mocą, ale zarazem potrafi ją kontrolować jak nikt inny, a wynika to z wiedzy, jaką posiada o prawdziwej naturze Mocy.