ciemnaija

Każde stworzenie, każda żywa istota w momencie stwarzania poznaje praojca wszystkiego – Mrok. Ślepa i bezbronna tuli się do pramatki – Ciemności. Lecz rodzice ci napawają ją lękiem. Stworzenia bowiem jak rośliny wyciągają swą jaźń w kierunku ciepła niesionego przez światło. Powoli zapominają o czarnej nicości, z której przybyły na świat. Ta pozostaje już jedynie gdzieś głęboko w ich podświadomości, utożsamiana z obojętnością chłodu. Na swoją zgubę odwracają się od jedynej prawdy i jeśli nikt odpowiednio wcześnie nie zawróci ich z drogi niewiedzy, na zawsze stracą szansę poznania sensu istnienia. Odwracając się ku światłu, wystawiając twarz na ciepło jego promieni stają się naprawdę ślepi. Uzależnione od fotonów zmysły zagłuszają na wieki metafizyczne oko duszy. Materia ciała, pomyślana jako okrycie nieśmiertelnego ducha, karze istocie wyprzeć się swej niezniszczalności. A raz zamkniętych na głucho drzwi, nie da się otworzyć powtórnie.

Moc jest wieczna, nieśmiertelna i niezniszczalna. Moc jest aktem stwarzania i umierania każdej żywej istoty. Jedyną doskonałą spoiną Wszechświata. W swej pierwotnej, nieatrybutywnej postaci Moc jest czystą doskonałością, niepojętą i nieopisywalną. Lecz w tym stanie Moc jest niedostępna. Nikt i nic nie może odczuć jej obecności. Jakim bowiem zmysłem ogarnąć czysty absolut, ostatecznego ducha bez konsystencji, bez ciężaru, zapachu, wyglądu, dźwięku? Lecz dzięki wolicjonalnej emanacji Mocy we Wszechświecie zachodzi wieczny cykl kreacji i destrukcji, a obdarzone świadomością potęgi przemierzają bezkresy galaktyk w poszukiwaniu innych potęg. Każda zaś żywa istota jest awatarem jakiejś cząstki tych nieśmiertelnych sił przenikających światy, czasy i wymiary. Ruch tychże potęg jest właśnie Mocą, którą dane jest odczuwać wtajemniczonym. Ta Moc nie jest już wszak doskonałą jednoistością, zrzekając się w akcie samoograniczenia swej bezatrybutywności przyjmuje naturę dwoistości. W ten sposób z Mocy wyłaniają się Ciemność i Światłość, a żadne z nich nie jest doskonałe. Co więcej nawet złączone ze sobą nigdy już nie zleją się w niedoścignioną formę absolutu. Można jedynie zbliżyć się jak najbliżej wspaniałego złączenia się z wszechrzeczą.

Pytasz mnie Bracie czym dla mnie jest Ciemna Strona Mocy? Więc Ci odpowiem jak umiem najlepiej, ale nie dziw się, że żadne słowa tak naprawdę nie opiszą co czuję i co myślę. Lecz Ty znasz tę prawdę, a kto nie uświadomi sobie Jej obecności w każdej komórce swego ciała, ten nie pojmie nigdy o czym mówię. Świadomość ta bowiem wykracza daleko poza ramy nadane nam przez więzienie naszego ciała, umysłu, języka i w końcu kultury, którymi jesteśmy skażeni i oddzieleni od Niej. Lecz zrozumiesz to, że jest dla mnie jak matka, którą odrzuciłem od siebie w momencie przyjścia na świat. Dorastałem z poczuciem, że jest mi wrogiem, nie uświadamiając sobie, że wypieram się części samego siebie. Przyjąłem na wiarę zapewnienia, że w Mroku czai się śmierć i niebezpieczeństwo, a tam właśnie było wyzwolenie od ciążącej na mnie zagłady mego materialnego ciała. Tam były właśnie schody prowadzące do wieży, w której zamknąłem mego nieśmiertelnego ducha. Schody strome i kręte, po których wspinać się będę jeszcze długo po tym, kiedy prochy tych, którzy wzgardzili Ciemną Stroną Mocy i się jej wyparli, rozsypią się po wsze wieki. Nie można bowiem pojąć Mocy, a co za tym idzie nie można pojąć niczego, jeśli nie ogarnie się całości. A czymże jeśli nie ostatecznym dopełnieniem jest Mrok, od którego wszystko się zaczyna i w którym wszystko ma koniec. Ćwiczymy umysł i mięśnie, nie zapominamy o prawach otaczającego nas świata, jesteśmy im posłuszni lecz wypierając się naszych uczuć dokonujemy samookaleczenia. Nie wolno nam zatrzymywać się w pół drogi do celu, jeśli bowiem do niego nie dotrzemy jaki był sens wyruszania w podróż? Nie skłamię, że nie ma we mnie lęku. Każdy mój krok poprzedza zwątpienie lecz czynię sobie z niego sprzymierzeńca. To mój wierny towarzysz, który przypomina mi jak bardzo mnie oszukano karząc nie ufać własnym zmysłom i pragnieniom. Lękam się także tego, iż mogę okazać się za słaby, że pochłonie mnie próżność, że owładnie mną Gniew. Ale dzięki temu, paradoksalnie, umiem kontrolować moją Mroczną Ścieżkę, strach czyni mnie pokornym wobec Mocy, czyni mnie w pełni świadomym obecności żywiołów, nad którymi nie istnieje pełna kontrola. Strach, który jest sprzymierzeńcem każdego Mrocznego Jedi, czyni mnie silnym i odpornym na żądze. Znam jego prawdziwą naturę, bowiem wiem, że tak jak Ciemność nie jest wrogiem ale starszą siostrą Światła, tak strach jest bratem odwagi.

Czymże jest więc dla mnie Ciemna Strona Mocy? Jest częścią mnie samego, ani lepszą ani gorszą, i wraz ze swoją Jasną siostrą czynią mnie dopiero istotą ludzką. Ona otwiera te drzwi, które dla niektórych pozostaną zamknięte na głucho… Bez niej jestem tylko materią, która przeminie nieświadoma po śmierci swojego istnienia.